Aktualna wiadomość

Kronikarz niespokojnych czasów. O Wszystko, co się nam przytrafia Grzegorza Trochimczuka

Autorka recenzji: Irmina Kosmala 

Polska pisarka, publicystka, dziennikarka, animatorka kultury, od 2005 redaktorka naczelna Kuźni Literackiej, krytyczka literacka i teatralna. Recenzja ukazała się na stronie Kuźni Literackiej: https://kuznia.art.pl/recenzje/3243-wszystko-co-sie-nam-przytrafia-grzegorz-trochimczuk.html

wszystko co okladka montaz przod shyhtaSą książki, które nie powstają dlatego, że autor chce coś powiedzieć, lecz dlatego, że nie może już dłużej milczeć. Wszystko, co się nam przytrafia Grzegorza Trochimczuka należy do tego rodzaju pisarstwa, które rodzi się w bezpośrednim kontakcie z rzeczywistością, jeszcze zanim ta zdąży ulec interpretacyjnemu ochłonięciu i dystansowi. To dziennik pisany w czasie trwania kryzysów, z pełną świadomością, że zapis może okazać się nieostateczny, chwiejny, podatny na korektę. I właśnie ta niepewność stanowi jego największą wartość.

Tom otwiera się datą 3 lutego 2022 roku – symbolicznym progiem epoki. Kilkanaście dni później wojna na Ukrainie stanie się faktem, który na nowo uporządkuje europejską wyobraźnię polityczną i moralną. Cytat z Ostatniego kabrioletu Antona Myrera, przywołany na początku książki, pełnić będzie funkcję mrocznego refrenu: historia, nawet przegrana, potrafi zatriumfować w innej formie. Trochimczuk nie traktuje jednak tego cytatu jako tezy, lecz jako punkt napięcia, z którego rozwija się dalsza refleksja.

Formalnie Wszystko, co się nam przytrafia sytuuje się na pograniczu diarystyki, eseju i literackiego zapisu świadectwa. Autor świadomie rezygnuje z jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej. Datowany zapis nie służy tu budowaniu ciągłości narracyjnej ani porządkowi faktograficznemu. Jest raczej ramą dla myśli, które krążą wokół kilku obsesyjnie powracających tematów: przemocy historii, kruchości wspólnoty, erozji języka publicznego, doświadczenia starzenia się oraz poczucia życia w przestrzeni coraz bardziej klaustrofobicznej – fizycznie i symbolicznie.

Wielka historia funkcjonuje tu jako tło, groźny szum, wobec którego wyraźniej wybrzmiewa to, co jednostkowe: rozmowy rodzinne, konflikty światopoglądowe, lektury, codzienne obserwacje. Dzięki temu globalne dramaty zyskują ludzki wymiar, a dziennik przestaje być jedynie kroniką zdarzeń, stając się zapisem świadomości w stanie permanentnego napięcia.

Więcej…

Esej

Annie Ernaux - przeczytać i przeżyć

Annie Ernaux, z domu Duchesne (ur. 1 września 1940 w Lillebonne) – francuska pisarka, laureatka nagród Renaudot oraz Nobla w dziedzinie literatury za 2022 rok.

Annie Ernaux

Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie – to zdanie kończące Lata A. Ernaux, jest najbardziej trafnym mottem, jakim postanowiłem opatrzyć swoje dzieło, które wciąż nie jest zakończone.

Annie Ernaux na dobre rozgościła się w mojej świadomości. Zaledwie o sześć lata starsza ode mnie, była prawie rówieśniczką. Siedemdziesięcioletnia historia bohaterki opisana w Latach prawie całkowicie pokrywała się z moją ścieżką życia. Bohaterką Lat była „ona”, a nie „ja” autorki, która wszakże pisząc o „niej” opisała swoje losy, punktując własne przeżycia i odnosząc je do faktów historycznych i doświadczenia zbiorowego Francuzów. Strona po stronie, posuwając się chronologicznie przez kolejne lata od 1940 roku do 2010, nieuchronnie odnosiłem treść przeżyć bohaterki i towarzyszące mu tło społeczne, polityczne i zaistniałe fakty do uświadomionej i zapisanej w pamięci mojej historii, mojego kraju i Polaków. Zadziwiająca możliwość przeprowadzania analizy porównawczej pomiędzy doświadczeniem i doznaniami Francuzki a przeżyciami Polaka. Przez pięćdziesiąt lat znajdowaliśmy się w odmiennych politycznie warunkach, ona tkwiła w realiach Zachodu a ja w prawie całkowicie odmiennych realiach Wschodu.

Więcej…

Nowy wiersz

Nieprzyzwoita rzecz

W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego:
powstaje z nas rzecz, o której nie wiedzieliśmy, że w nas jest.*

 Crab Nebula

Sfermentowane strzępy kapusty nie mają w sobie
nic z poetyckiej sublimacji. Nimfy Dionizosa
adorowały kipiącym moszczem a wpędzały w obłęd.

Obie zdrożności utknęły w mrocznej bramie:
rozsądek jednym pstryknięciem zakrył słońce.
Teraz gołe litery wbiegają na firmament.

Więcej…

Promocje

WCIĄŻ GO GNA - o książce poetyckiej Bogusława Wiłkomirskiego

 Jan Cichocki o nowej książce Bogusława Wiłkomirskiego

         Jakąż siłę musi mieć nienasycona młodzieńcza pasja! Zważcie sami: uczony biolog z niebanalnym dorobkiem naukowym, którego nazwisko na wizytówkach poprzedzają zaszczytne literki prof. zw. dr hab., nauczyciel akademicki trzech uniwersytetów, w tym doktor honoris causa Państwowego Uniwersytetu w Taszkiencie, judoka – sędzia judo (i ojciec olimpijczyka w tej dyscyplinie sportu), chodzi po górach – ma kwalifikacje taternika, pływa – dwa-trzy razy w tygodniu „robi” dwadzieścia basenów, autor całej już półki poczytnych powieści, że przypomnę znakomitą trylogię sensacyjną z udziałem tajnego agenta Bogusława Οksymowicza, członek władz ZLP…

          Mało? To trzeba wiedzieć, że to od zawsze zapalony łazik, który był już wszędzie. No, prawie wszędzie. W każdym razie, pieszo, autem, kajakiem, na wielbłądzie, zwiedził całą Europę i najciekawsze zakątki świata. Podziwia, notuje, fotografuje. W samolotach okrążył Ziemię, jeśli mierzyć długością równika, ponad osiemnaście razy! I na workach z liśćmi laurowymi nie spoczywa, z pewnością zdąży przelatać i ten raz dziewiętnasty.
          Bogusław Wiłkomirski. Pisarz, który ostatnimi laty coraz śmielej podejmuje próby poetyckie. Wielce interesujące. Wyszły już drukiem tomiki Pożegnanie z górami i Reminiscencje z krainy Timura.
          Świeżą farbą pachnie kolejny zbiór wierszy – (Z)dążyć do dziewiętnastki*. Pięknie wydany przez zasłużoną kielecką Oficynę Wydawniczą STON2. Rzeczywiście pięknie – na kredowym papierze, każdy wiersz ozdobiony stosowną fotografią. Oczywiście z obiektywu Autora.

Więcej…

Shyhta

czasopismo literackie rzeszowsko-warszawskie pod patronatem Związku Literatów Polskich O/Warszawa