POLOWANIE NA PROMIEŃ - B. Wiłkomirskiego rekomenduje J. Cichocki
- Autor: Grzegorz Trochimczuk
- Kategoria: Aktualności
- Odsłon: 131
PRZYPADKI SUPERAGENTA. TOM TRZECI
Moje nazwisko Black. Alexander Black. Tak – wzorem swego rodaka sławnego superagenta tajnych służb jej królewskiej mości – mógłby się rekomendować bohater nowej powieści Bogusława Wiłkomirskiego.
Znam się z Alexandrem i darzę sympatią od blisko pięciu lat. Od pierwszego tomu (1) niebywałych, brawurowych wyczynów agenta SIS - Secret Intelligence Service, instytucji bardziej znanej pod nazwą MI6. Spozierałem agentowi MI6 zza pleców, gdy w niebywale ryzykownej grze, kiedy dosłownie na każdym kroku groziła mu śmierć, próbował wydrzeć Abwehrze najściślej chronione wyniki prac nad stworzeniem toksycznego somanu, który mógł się okazać śmiertelnie groźną bronią chemiczną przy końcu II wojny światowej. Analogiczne, ściśle tajne doświadczenia prowadzili uczeni, zgrupowani przez NKWD na wyspie Wozrożdienije na Jeziorze Aralskim. Ci z kolei testowali w celach militarnych szkodliwe bakterie.
Po chwili wytchnienia major Black rusza ponownie do boju (2). Jest historyczny październik 1956 roku. Z Warszawy trzeba pilnie wyprowadzić za granicę wieloletniego agenta SIS Karola Rapiwodzkiego, którego właśnie zamierza aresztować bezpieka. Misterny plan udaje się, obaj szczęśliwie lądują w Wiedniu.


Przytrafił nam się Grzegorz Trochimczuk i Jego klucz do literatury. Przy czym zapewniam Was, że jest on najwyższych lotów, gdyż zarówno proza w książce „Wszystko, co się nam przytrafia”, jak i poezja w tomie „Rozstrzelany piasek” to pisarstwo przedniej jakościowej próby, którego źródłem i genezą są w obydwu przypadkach: pochłanianie ogromnej ilość mądrych ksiąg czy seanse kinowe dla wymagających. Te punkty odniesienia, że się tak wyrażę, ukształtowały dojrzałego twórcę: dociekliwego, wartościowego i płodnego, który ma już w dorobku trzy książki publicystyczne oraz około czternastu tomów poezji wliczając w to jej wybory. Ostatnia proza to z werwą i życiem opublikowane dzienniki z okresu lat 2022-2024, o których jeszcze napiszę kilka słów, a wiersze to bardzo dobry tom poezji o tematyce antywojennej.
Choć stwierdzić, że „Rozstrzelany piasek” to tom antywojenny, to tak jakby nic nie powiedzieć, bowiem wszystkie wiersze to niejako wędrówka przez ludzką historię wojen, przez zarzewia zła, jak również przez istotę tej już osławionej banalności owego zła, przez dogłębną analizę metodologii konfliktów ludzkich stanowiących niejako pewną pełnię istotę ludzkiej natury, dążącej często do agresji, rozwiązań siłowych nacechowanych lękami, frustracjami czy urazami psychicznymi. Autor wnika niejako w człowieczą skłonność, w jego mentalność zabarwioną słabością, chęcią zdominowania innych, w pokłady nieufności, wyobcowania czy całą tę dramaturgię różnic społecznych owocujących już u zarania naszego bytu pewnym genem wojowniczości dziecięcej kształtującej później całą tę łamigłówkę konfliktu kończącego się użyciem wytwarzanej w nadmiarze broni, a finalnie kończącej się banalną… śmiercią. A przecież wiemy, że ta śmierć, poniekąd zawsze determinanta istnienia, to nasz los, ale z punktu widzenia humanisty i człowieka kochającego ludzi, świat i sztukę po prostu każda śmierć, ba, każda przemoc jest zwyczajną tragedią, której dramaturgię oraz absurdalność powinien właśnie dojmująco przedstawić poeta w krótkiej formie wiersza albo prozaik w sile opisu, który wpłynie na czytelnika.
Słowo do wierszy

Nie żałuję kasy na dobrą literaturę. A więc założyłem, że ta inwestycja jest warta mojego zachodu, mimo że z panią Tokarczuk mam w pewnym sensie na pieńku. Dałem temu wcześniej wyraz pisząc niewielką recenzję na temat powieści „Bieguni”. I to zanim komitet noblowski przyznał jej w 2019 r. nagrodę za rok 2018, kiedy nie przyznano żadnej nagrody. Jej przemowa noblowska była przydługa i przyciężka, niepotrzebnie belferska, znacznie odbiegająca poziomem i kulturą od mowy laureata za 2019 rok, Petera Handke, a także oszczędnej i zwartej mowy okolicznościowej Wisławy Szymborskiej.
